Relacja z II etapu w Zielonej Górze

  29 kwietnia 2019

Na tym etapie nie można się nudzić!

Już same nazwy singli – powodują, że kolarz nie może się doczekać, tego co czeka go na trasie zielonogórskiego etapu Grand Prix Kaczmarek Electric MTB. Do tego dochodzi dobra, kolarska pogoda i świetna okolica, czyli teren Muzeum Etnograficznego w Ochli. Tak w dużym skrócie wyglądała ostatnia niedziela z Kaczmarkiem.

Świetna trasa, fajna otoczka, dobra pogoda spowodowały, że na starcie pojawiło się 741 osób plus znacznie ponad setka dzieciaków na wyścigach dziecięcych.

Zacznijmy właśnie od tych drugich, bo o nich z reguły mniej się pisze, choćby dlatego, że rywalizują zawsze kilkaset metrów od startu wyścigu głównego. A u dzieciaków dzieje się sporo. Wielkie emocje w każdym wyścigu, głośny, żywiołowy doping rodziców to powoduje, że te wyścigi należy oglądać.
Obserwujemy, że z każdym rokiem dzieciaki podchodzą do swoje ścigania coraz bardziej profesjonalnie – kolarskie stroje, buty, rękawiczki – stają się coraz częstsze…
A to wszystko pod czujnym okiem Pauliny Bielińskiej, która od tego roku opiekuje się wyścigami dziecięcymi. Paulina to m.in. mistrzyni Polski w maratonie MTB.

Jako pierwsi do mety „dużego” wyścigu już tradycyjnie przyjechali Młodzicy, którzy tym razem ścigali się na dystansie blisko 11 kilometrów. Tu najlepsi byli Bartosz Wentland oraz Oliwia Kulesza (przegrała tylko z pięcioma chłopakami). Wśród Żaków, którzy od tego roku także rywalizują w Kaczmarku – wygrali Kacper Mizuro i Aleksandra Domaniecka. Dla Kacpra i Oli to druga wygrana z rzędu w najmłodszej kategorii wiekowej.

Tuż po Młodzikach na mecie pojawili się najszybsi zawodnicy z dystansu Mini. W tym roku był on krótszy, od ubiegłorocznej trasy aż o 7,5 km, ale co najmniej równie ciekawy.
Króciak, Wąwóz, Tami, Wieczór, Wilkanowo F1 – to nazwy tylko niektórych singli na trasie, zapowiadających niezłą jazdę!
Na dystansie niespełna 20 km swoją moc udowodnił – zarówno rywalom, jak i sobie – Bartosz Bejm. W Rydzynie na inaugurację cyklu Grand Prix Kaczmarek Electric MTB wystartował na mega. Ale już wtedy zapowiadał, że to był start czysto treningowy i wraca w Zielonej Górze na swój ulubiony dystans Mini. – Wygrałem tu przed rokiem, chciałem także teraz. Bardzo pasuje mi ta trasa i te tereny – mówił zwycięzca na dystansie Mini.
Tradycyjnie Bartosz od początku ruszył mocno, swoim tempem, nie oglądając się na rywali. – Był moment, że jechaliśmy razem z Oliwierem Machurą, ale postanowiłem w pewnym momencie przycisnąć i pokazać, że to ja dziś jestem najmocniejszy – podkreślił na mecie.

Dystans Mini ukończyło 220 osób, a więc po raz kolejny mniej, niż ścigało się na Mega – na tym dłuższym dystansie sklasyfikowanych było 367 osób. – To efekt zmian, które wprowadziliśmy przed tym sezonem. Chcieliśmy zachęcić ludzi do dłuższego ścigania się i spróbowania dłuższych dystansów. Dlatego wyścigi Mega to w tym sezonie coś pośredniego pomiędzy ubiegłorocznym Mini a Mega – tłumaczy Joanna Balawajder ze stowarzyszenia Bike&Run Promotion, organizującego cykl Grand Prix Kaczmarek Electric MTB.

Nowością na Mega była także premia lotna Masterchem. Wygrał ją… reprezentant Masterchem Team: Dawid Romanowski, który kilka dni wcześniej po raz drugi został tatą. – Bardzo zależało mi na wygraniu premii sponsora naszego Teamu. To był dla mnie cel numer jeden na dzisiejszy wyścig – mówił na mecie.

Kilka chwil później okazało się, że premia na 29 kilometrze została ostatecznie zaliczona także, jako meta dystansu Mega.
Wszystko ze względu na nieodpowiedzialne zachowanie nieznanej osoby lub nieznanych osób.

Już po porannym objeździe i sprawdzeniu trasy przez organizatora okazało się, że z jednego z fragmentów trasy w trakcie trwania zawodów zostały usunięte strzałki kierunkowe, a także część taśmy znakującej trasę.
Spowodowało to, że grupa kolarzy zamiast skręcić w prawo, pojechała prosto, nieświadomie skracając trasę, a w przypadku chcących ścigać się na Giga – ominęła rozjazd na drugą rundę.

Dlatego organizator musiał zweryfikować wyniki na dystansach Mega i Giga. – Nie znając dokładnej liczby osób jadących wyścig Mega, które nieświadomie skróciły trasę, zadecydowaliśmy, że jako wiążący będzie traktowany czas z ostatniego możliwego punktu kontrolnego. A ten w przypadku dystansu Mega znajdował się tuż przed 30 km. I to właśnie pomiary z tego punktu znajdują się w wynikach rywalizacji Mega – wyjaśnia J. Balawajder.

Dzięki temu, że oznakowanie szybko udało się poprawić, m.in. dzięki pomocy Marka Konwy, który długo przewodził stawce elity na Giga, większość zawodników rywalizujących na najdłuższym dystansie dojechało do mety. Tu najlepszy okazał się zielonogórzanin Marcin Wider. – To był udany dzień. Wygrać praktycznie u siebie, na najdłuższym dystansie i to jeszcze na jednej z moich ulubionych tras – podkreślał na mecie.

– Chcielibyśmy raz jeszcze serdecznie przeprosić za zamieszanie z wynikami tego etapu. Niestety podczas tego etapu nie mogliśmy skorzystać z pomocy wolontariuszy (uczniów ze szkół, który wspomagali nas w poprzednich latach, ponieważ w szkołach trwał strajk który pokrzyżował nam plany organizacyjne. Obiecujemy, że wyciągniemy wnioski z niedzielnych wydarzeń i przemyślimy rozwiązania, które mogłyby wyeliminować tego typu przykre zdarzenia w przyszłości– deklaruje organizator.

Ostateczne wyniki niedzielnego etapu Grand Prix Kaczmarek Electric MTB w Zielonej Górze dostępne są tutaj: https://domtel-sport.pl/wyniki,zawody,4535

Zdjęcia będą na bieżąco wrzucane m.in. na profil facebookowy cyklu oraz stronę internetową.

A my już teraz zapraszamy na etap trzeci – do Sulechowa – który odbędzie się w niedzielę 12 maja.